Google nabrało wody w usta. Poszło o reklamowanie chwilówek!

0
80

Tak to bywa, że pecunia non olet, zwłaszcza, kiedy przychodzi łatwo, bo wynika z ludzkiego zapotrzebowania na szybką, doraźną pomoc finansową. Chodzi o słynne chwilówki, te par excellence, a więc poniżej 60 dni na spłatę zobowiązania. Google chciało być specyficznie etyczne i stwierdziło, że aż takich pożyczek to reklamować nie będzie. I reklamuje. Sprawę zajął się portal Prostozmostu.pl

 

„Centrum zasad Google Ads. oferuje swoim użytkownikom informacje nt. wymagań związanych z reklamami w sieci Google. Zasady Google’a mają opierać się na etyczności, nie tylko w kwestiach światopoglądowych, ale także ekonomicznych. Stąd Google upubliczniło zasady reklamowania m.in. kredytów konsumpcyjnych zdefiniowanych jako „jednorazowe pożyczenie pieniędzy indywidualnemu konsumentowi przez osobę fizyczną, organizację lub inny podmiot w celu innym niż sfinansowanie edukacji lub zakupu środka trwałego””

 

– relacjonuje zasady Google’a serwis Prostozmostu.pl

 

„Jedną z takich zasad podanych w Centrum zasad Google Ads. jest niereklamowanie „Kredytów konsumpcyjnych wymagających spłaty całej kwoty w terminie 60 dni (lub krótszym) od daty udzielenia kredytu (określamy je jako „krótkoterminowe kredyty konsumpcyjne”)”

 

– zarzeka się Google, które termin 60 dni wyboldowało, jakby chciało być wybitnie dziwnie etycznie nie-chwilówkowe.

 

Okazuje się jednak, że „płatne reklamy Google’a wyświetlające się jako pierwsze wyniki po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „chwilówki” to strony, które jawnie i czytelnie przekierowują na docelowo reklamowane witryny z pożyczkami na 30 dni i krócej”.

 

Dlatego dziennikarze zapytali u źródła. Bez powodzenia.

 

„Jak ustaliło Prostozmostu.pl, 4 sierpnia wysłano pytania do biura prasowego Google’a. 14 sierpnia dopytano o odpowiedzi. 19 sierpnia biuro prasowe Google’a odpisało, że nie otrzymało pytań wysłanych na adres mailowy polskiego biura prasowego koncernu. Co ciekawe, 14 sierpnia Google poinformowało o braku otrzymania zapytań z tego samego maila, na które pytania zostały wysłane (press-pl@google.com). 20 sierpnia ponowiono zapytania wysłane w trybie dziennikarskim. Odpowiedzi nie przyszły do dzisiaj, czyli od ponad miesiąca”

 

Zobacz także  Krzywa Laffera zadziała pod wodą

– czytamy na Prostozmostu.pl

 

„Czy powinien zareagować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów? Zazwyczaj sprawnie działające biuro prasowe UOKiK na pytania wysłane 4 sierpnia nie odpowiedziało do dzisiaj, pomimo ponagleń telefonicznych i obietnic z wydziału prasowego, że sprawa trafiła do departamentu merytorycznego, przygotowującego odpowiedź”

 

– informuje portal.

 

Google jest wyszukiwarką, dzięki której podmioty finansowe, a w tym tysiące ludzi w nich zatrudnionych czy z nimi związanych mogą liczyć na rentowność. Jedna zmienna w algorytmie wyszukiwarki potrafi zmieść z powierzchni ziemi wiele podmiotów finansowych. Na czyją korzyść gra potentat internetowy łamiąc własne zasady? Czy jest to zwykła pomyłka, a biuro prasowe Google’a zwyczajnie zaspało? Na te pytania musi odpowiedzieć sobie samodzielnie Czytelnik. Serwis prasowy Google’a mu w tym nie pomoże, chociaż milczenie także bywa osobliwą odpowiedzią.

Piotr Strumieński

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here