Wsparcie dla SKOK-ów, BIG i walka z Polakami, którzy zechcą pożyczyć pieniądze. Słaba wersja antylichwy…

0
65

Projekt ministerstwa zakłada, że firma pożyczkowa musi uzyskać oświadczenie klienta, a zawarte w nim dane ma zweryfikować w bazach i dołączyć do umowy, natomiast banki i SKOK-i tej reguły stosować nie muszą – to tylko jedna z wielu uwag budzących kontrowersje w zapowiedzianej przez ministra sprawiedliwości ustawie antylichwiarskiej.

Zbigniew Ziobro postanowił wejść w kompetencje ministra skarbu czy finansów, a także KNF-u i instytucji finansowych i mądrość nt. pożyczek uregulować straszeniem lichwiarzy więzieniem.

Donkiszoteria? Niekoniecznie, skoro okazuje się, że na końcu szalenie drastycznych zmian prawnych, często pisanych na kolanie, z bezwzględnie szalonym vacatio legis (14 dni!) stoi kolejka beneficjentów: BIG, SKOK-i, część instytucji bankowych oraz – w zamiarze – wizerunek ministra, który podobno zwalcza ukryte opłaty za pożyczki i nieuczciwe praktyki lichwiarskie. Jednak czy „Ustawa antylichwiarska” ma jedynie uregulować lichwę prywatną i rynek firm pożyczkowych oraz zredukować limity kosztów pozaodsetkowych?

„Projekt w specyficzny sposób dyskryminuje firmy pożyczkowe względem banków i SKOK-ów. Ministerstwo zignorowało fakt, że rynek kredytów konsumenckich jest uregulowany unijną dyrektywą (jej implementacją jest ustawa o kredycie konsumenckim), która przewiduje równe warunki prowadzenia działalności dla wszystkich kredytodawców, więc nie można dowolnie wprowadzić rozwiązań, które są z nią sprzeczne np. w odniesieniu do zasad badania zdolności kredytowej”

– twierdził ekspert finansowy cytowany przez serwis Interia.pl

Dlaczego anonimowo? Zapewne dlatego, że nie wejście w życie propozycji Ziobry, to straty dla możnych beneficjentów walki z lichwą…

Kierunek ustawy jest wyraźny, zwłaszcza, jeśli zdamy sobie sprawę, że firmy pożyczkowe udzielają pożyczek ze środków własnych, zaś banki i SKOK-i obciążają ryzykiem środki powierzone. To one powinny być zatem poddawane silniejszym restrykcjom ze względu na potrzebę ochrony depozytów. Ustawodawca z kolei myśli zupełnie odwrotnie…

Suchej nitki na ustawie nie zostawia prof. Adam Gwiazdowski, który twierdzi, że regulacje to wsparcie dla mafii, dla pożyczek w szarej strefie, dla nowych forteli na obchodzenie prawa.

 „Z punktu widzenia rynku usług finansowych, te regulacje są bezsensowne. Trzeba przestrzegać tego prawa, które jest, a nie wydawać nowe”

– mówił prof. Gwiazdowski, który przypuszcza, że za antylichwą stoi nie tylko partactwo legislacyjne, ale kryje się także konieczność postawienia odwiecznego pytania śledczego: cui bono?

Zobacz także  To i owo o torturach, karze śmierci, Andersie Breiviku i budowaniu silnego państwa.

Robert Wyrostkiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here