Prezydenckie prawo łaski dla Tomasza Greczkowicza z układem wiedeńskim w tle

0
1272

Media szeroko i skrajnie tendencyjnie relacjonowały sprawę Tomasza Greczkowicza, który uderzył pijanego agresora, a ten niefortunnie upadł uderzając głową w beton. Na nieszczęście nieumyślnego sprawcy zgonu, zmarły, Bartosz Zając, był rodzinnie powiązany z poważnymi figurami ze świata polityki i biznesu.

Media zadziałały w tym przypadku jak na przycisk oddając głos tylko jednej stronie. Wyjątek stanowił serwis wSensie.pl, który zadał ważne, być może kluczowe w tej sprawie pytanie.

„Kuzynem nieżyjącego Bartosza Zająca jest Damian Bartyla, jeszcze do niedawna prezydent Bytomia. Cała rodzina od lat przyjaźni się z Pawłem Kuną. To jeden z trójki braci (dwaj pozostali to Bartłomiej i Andrzej) kojarzonych z tzw. układem wiedeńskim. Robili oni interesy m.in. z Jeremiaszem „Baraniną” Barańskim i Ricardo Fanchinim vel Kozina. Najbardziej znanym z braci Kunów jest Andrzej. To on był współorganizatorem słynnego spotkania w Wiedniu miliardera Jana Kulczyka z rosyjskim oficerem wywiadu Władimirem Ałganowem. Paweł Kuna regularnie bywał na rozprawach przeciwko Tomaszowi Greczkowiczowi. Pełnomocnikiem rodziny Zająców był z kolei prof. Michał Królikowski, który jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy”

– informował serwis wSensie.pl, który jako pierwszy odważył się zapytać o kuriozalny wyrok sądu drugiej instancji, który skazał Tomasza Greczkowicza na kare bezwzględnego pozbawienia wolności.

„Czyżby „układ wiedeński” cały czas działał?”

– pytało wSensie.pl.

Do tematu inaczej niż media głównego nurtu wrócił także Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej”:

„Z akt postępowania, do których dotarła „GP”, wynika, że Bartyla mógł nieformalnie wpływać na przebieg procesu. Dwukrotnie spotykał się z głównym świadkiem w całej sprawie. Jednak świadek nie zeznał po jego myśli. Stwierdził za to, że groził mu brat zmarłego Cezariusz Z. – drugi z kuzynów Bartyli – niedawno zresztą nieprawomocnie skazany za groźby kierowane pod adresem ojca Tomasza G.”

Casus Greczkowicza od początku

Zobacz także  Chcieli dobrze, wyszła homofobia.

Przypomnijmy jeszcze raz. Tomasz Greczkowicz został skazany prawomocnym wyrokiem jako winny nieumyślnego spowodowania śmierci agresywnego napastnika.  W nocy 9 sierpnia 2015 roku w pobliżu Piwnic Gorywodów w Bytomiu, Tomasz Greczkowicz sprowokowany agresywnym zachowaniem napastnika odepchnął go w wyniku czego ten upadł uderzając głową w podłoże. Wcześniej prowokator napluł w twarz i obrażał Greczkowicza (warto dodać, że zmarły miał ponad 2,5 promila alkoholu we krwi). Odniesione rany, będące wynikiem upadku, doprowadziły do śmierci  inicjatora zajścia, a zarzut przekroczenia granicy obrony własnej z wynikiem nieumyślnego spowodowania śmierci postawiono Tomaszowi Greczkowiczowi.

Sąd Rejonowy w Bytomiu skazał Greczkowicza na karę więzienia z możliwością zawieszenia. Nie zgodził się z tym wyrokiem natomiast Sąd Okręgowy w Katowicach zasądzając karę bezwzględnego więzienia.

Za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Bytomiu złożona została prośba o akt łaski dla Tomasza Greczkiewicza do prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak to działa?

Możliwość ułaskawienia, jako prerogatywa głowy państwa, w Polsce znana była już w czasach królewskich. Jest niczym innym jak indywidualną ingerencją głowy państwa w kompetencje władzy sądowniczej.  Ingerencja ta nie ma jednak nic wspólnego z podważaniem wyroku sadu. Ułaskawienie czyli współczesny prezydencki akt łaski nie uniewinnia skazanego, nie ocenia wyroku sądowego a odnosi się tylko i wyłącznie do istoty zasadzonej kary. Głównym celem postępowania ułaskawionego jest bowiem ustalenie czy wyrok nie jest zbyt wysoki, a dolegliwości wymierzonej kary nadmierne.

Prezydent stosując, bądź nie, prawo łaski odwołuje się do opinii i sugestii organów uczestniczących w przedstawianej mu sprawie. Rozważa stopień uciążliwości kary do zaistniałej sytuacji w jakiej znalazł się skazany. Składana prośba musi być poparta przez sąd, którejkolwiek instancji lub przez prokuratora generalnego.

***

W mediach ukazał się szereg materiałów nieprzychylnych Greczkowiczowi, gdzie niemal zawsze stałym elementem było cytowanie tylko jednej strony sporu nt. feralnego zdarzenia i granic obrony koniecznej.

Zobacz także  Ratujmy polską edukację domową

Robert Wyrostkiewicz

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here