Prezydenckie prawo łaski dla Tomasza Greczkowicza z układem wiedeńskim w tle

0
1576

Media szeroko i skrajnie tendencyjnie relacjonowały sprawę Tomasza Greczkowicza, który uderzył pijanego agresora, a ten niefortunnie upadł uderzając głową w beton. Na nieszczęście nieumyślnego sprawcy zgonu, zmarły, Bartosz Zając, był rodzinnie powiązany z poważnymi figurami ze świata polityki i biznesu.

Media zadziałały w tym przypadku jak na przycisk oddając głos tylko jednej stronie. Wyjątek stanowił serwis wSensie.pl, który zadał ważne, być może kluczowe w tej sprawie pytanie.

„Kuzynem nieżyjącego Bartosza Zająca jest Damian Bartyla, jeszcze do niedawna prezydent Bytomia. Cała rodzina od lat przyjaźni się z Pawłem Kuną. To jeden z trójki braci (dwaj pozostali to Bartłomiej i Andrzej) kojarzonych z tzw. układem wiedeńskim. Robili oni interesy m.in. z Jeremiaszem „Baraniną” Barańskim i Ricardo Fanchinim vel Kozina. Najbardziej znanym z braci Kunów jest Andrzej. To on był współorganizatorem słynnego spotkania w Wiedniu miliardera Jana Kulczyka z rosyjskim oficerem wywiadu Władimirem Ałganowem. Paweł Kuna regularnie bywał na rozprawach przeciwko Tomaszowi Greczkowiczowi. Pełnomocnikiem rodziny Zająców był z kolei prof. Michał Królikowski, który jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy”

– informował serwis wSensie.pl, który jako pierwszy odważył się zapytać o kuriozalny wyrok sądu drugiej instancji, który skazał Tomasza Greczkowicza na kare bezwzględnego pozbawienia wolności.

„Czyżby „układ wiedeński” cały czas działał?”

– pytało wSensie.pl.

Do tematu inaczej niż media głównego nurtu wrócił także Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej”:

„Z akt postępowania, do których dotarła „GP”, wynika, że Bartyla mógł nieformalnie wpływać na przebieg procesu. Dwukrotnie spotykał się z głównym świadkiem w całej sprawie. Jednak świadek nie zeznał po jego myśli. Stwierdził za to, że groził mu brat zmarłego Cezariusz Z. – drugi z kuzynów Bartyli – niedawno zresztą nieprawomocnie skazany za groźby kierowane pod adresem ojca Tomasza G.”

Casus Greczkowicza od początku

Zobacz także  O tym jak Szwedzi świąt Bożego Narodzenia zakazali

Przypomnijmy jeszcze raz. Tomasz Greczkowicz został skazany prawomocnym wyrokiem jako winny nieumyślnego spowodowania śmierci agresywnego napastnika.  W nocy 9 sierpnia 2015 roku w pobliżu Piwnic Gorywodów w Bytomiu, Tomasz Greczkowicz sprowokowany agresywnym zachowaniem napastnika odepchnął go w wyniku czego ten upadł uderzając głową w podłoże. Wcześniej prowokator napluł w twarz i obrażał Greczkowicza (warto dodać, że zmarły miał ponad 2,5 promila alkoholu we krwi). Odniesione rany, będące wynikiem upadku, doprowadziły do śmierci  inicjatora zajścia, a zarzut przekroczenia granicy obrony własnej z wynikiem nieumyślnego spowodowania śmierci postawiono Tomaszowi Greczkowiczowi.

Sąd Rejonowy w Bytomiu skazał Greczkowicza na karę więzienia z możliwością zawieszenia. Nie zgodził się z tym wyrokiem natomiast Sąd Okręgowy w Katowicach zasądzając karę bezwzględnego więzienia.

Za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Bytomiu złożona została prośba o akt łaski dla Tomasza Greczkiewicza do prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak to działa?

Możliwość ułaskawienia, jako prerogatywa głowy państwa, w Polsce znana była już w czasach królewskich. Jest niczym innym jak indywidualną ingerencją głowy państwa w kompetencje władzy sądowniczej.  Ingerencja ta nie ma jednak nic wspólnego z podważaniem wyroku sadu. Ułaskawienie czyli współczesny prezydencki akt łaski nie uniewinnia skazanego, nie ocenia wyroku sądowego a odnosi się tylko i wyłącznie do istoty zasadzonej kary. Głównym celem postępowania ułaskawionego jest bowiem ustalenie czy wyrok nie jest zbyt wysoki, a dolegliwości wymierzonej kary nadmierne.

Prezydent stosując, bądź nie, prawo łaski odwołuje się do opinii i sugestii organów uczestniczących w przedstawianej mu sprawie. Rozważa stopień uciążliwości kary do zaistniałej sytuacji w jakiej znalazł się skazany. Składana prośba musi być poparta przez sąd, którejkolwiek instancji lub przez prokuratora generalnego.

***

W mediach ukazał się szereg materiałów nieprzychylnych Greczkowiczowi, gdzie niemal zawsze stałym elementem było cytowanie tylko jednej strony sporu nt. feralnego zdarzenia i granic obrony koniecznej.

Zobacz także  Mikroby – nasze drugie ja.

Robert Wyrostkiewicz

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here