Ziobro „ekspert od wszystkiego” bierze się za opodatkowanie pożyczek

0
132

Walka z lichwą brzmi zawsze dobrze, a najlepiej przed wyborami. Po raz kolejny wraca temat legislacji antylichwiarskiej. Tym razem ekspertami od finansów będą nie ludzie z ministerstwa finansów, skarbu, KNF-u, ale minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego urzędnicy.

Nowelizacja uderzyć ma jak zwykle w tzw. „chwilówki”, ale o tym, że Polacy z powodu walki z lichwą zapłacą więcej w bankach, zaczekają dłużej na pieniądze i stracą możliwość wyboru pożyczkodawcy – tego w mediach prorządowych już nie przeczytamy.

Generalna zasada jest zawsze taka sama. W skrócie wygląda to tak, że limit dodatkowych opłat w przypadku „chwilówek” zostanie radykalnie ograniczony do 45 proc. kwoty pożyczki w skali roku. Przy pożyczce na okres miesiąca limit ten wyniesie jednak tylko 22 proc. Podobno chcącemu nie dzieje się krzywda, ale bez wątpienia chcących (pożyczkobiorców) zadowoli po reformie Ziobry mniej firm godzących się na nowe warunki. Parabanki oferujące najdogodniej szybkie pieniądze znikną w znacznej mierze z rynku, a – co warto przypomnieć – poza patologią w stylu Amber Gold, tysiące Polaków skorzystało z usług pozabankowych instytucji, nie zostało oszukanych, a wcześniej przed tymi samymi ludźmi drzwi zamykały banki (z powodów zbyt szybkiego pożądanego przez pożyczkobiorcę czasu na wypłatę środków lub z powodu innych warunków pożyczki). Kto zostanie w grze po lex Ziobro? Zostaną tylko banki, które ochoczo przyklaskują pomysłom Ziobry w zakresie chwilówek, ale i je dotknie proponowany pakiet zmian.

W przypadku chwilówek, ich eliminacja pozwoli bankom na większe wyśrubowanie swojej oferty. To wszystko odbije się zaś na zwykłym Kowalskim w potrzebie.

Diabeł jak zwykle tkwi nie tyle w głównych postulatach, co w szczegółach krucjaty antylichwiarskiej Zbigniewa Ziobry. Zarówno w przypadku parabanków, ale też banków!

Dla przykładu, resort proponuje, by pozaodsetkowe koszty kredytu konsumenckiego w całym okresie kredytowania nie były wyższe od 75% całkowitej kwoty kredytu. Z tego wynika, że klienci będą popadać w opóźnienie i liczyć się będą musieli z koniecznością ponoszenia wysokich kosztów postępowania sądowego oraz wysokimi kosztami postępowania egzekucyjnego. Taka propozycja limitów pozaodsetkowych kosztów kredytu realnie wyklucza możliwość zawierania umów konsolidacyjnych (gdzie dochodzi do kapitalizowania kapitału, odsetek oraz prowizji i wypłaty dodatkowej kwoty pożyczki) z uwagi na przekroczenie 75% limitu.  W sytuacji zawarcia przez klienta umowy konsolidacyjnej 75% może być liczone tylko od wypłaconej kwoty pierwotnie umowy.

Zobacz także  Sto dni Trumpa

To tylko jeden z wielu przykładów pomysłów na reformę, która powinna być raczej przygotowywana przez ekspertów od finansów, a nie prawa karnego.

Robert Wyrostkiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here