Memy, linki, filmiki i cały nasz Facebook pod lupą unijnej dyrektywy!

0
174

Co by nie napisać o słynnym już „podatku od linków” wiadomo, że finalnie zarobią Niemcy. To puenta jak amen w pacierzu przy większości unijnych operacji.

Tym razem, głównym beneficjentem będzie Axel Springer, a stracą media polskie. Chodzi nie tylko o to, by wolne (często niszowe) media dobić, ale także o zwykły rachunek ekonomiczny, bowiem debatowana od 2016 r. dyrektywa o prawach autorskich wprowadzi odpłatność za istotne treści własne…

Takie w materiale znajdują się często w konstrukcji linków! I tu pies pogrzebany. Tytuł i link to w dużej mierze tożsamy kontent, a więc już na poziomie wyszukiwarek czy postów na portalach społecznościowych zapłacić będziemy musieli generatorom treści (źródeł), a te w większości należą do potentatów świata mediów. I dlatego taki Axel Springer zyska, a już NaTemat.pl Tomasza Lisa (także nie mały serwis, ale liliput przy niemieckim bracie) straci.

Zginą najmniejsi, którzy bazowali głównie na linkach i źródłach zewnętrznych (dziennikarstwo robione metodą wartościowej selekcji newsów). Nie licząc oczywiście fake newsów. Tu nikt nie będzie opodatkowywał swoich rewelacji, a więc te pozostaną nieodpłatne. Darmowe, czyli bardziej popularne niż wiadomości komercyjne (powiedzmy, prawdziwe). Szykują się więc złote czasy dla fake’ów.

Co ciekawe, polski rząd, co było oczywiste, od początku krytykował „podatek od linków”. W ostatnich miesiącach dyplomacja znad Wisły wycofała się z obrony polskich użytkowników internetu. Dlaczego? Za mniejszy hejt na rząd PiS z instytucji unijnych? Taki deal…?

Robert Wyrostkiewicz

Fot. Pixabay.com

Zobacz także  Zaginione kultury: Bojkowie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here