Jawnogrzesznica, czy lampucera?

0
461

Jeśli jest się starą ladacznicą, która przez lata puszczała się publicznie za pieniądze, a dziś nikt jej nie chce palcem tknąć i szuka finansowania starości, trzeba stanąć w świetle latarni i wzruszyć lud swoją historią: Tak, robiłam rzeczy które są nieprzyzwoite, sprzedawałam się za pieniądze, byłam zepsuta do szpiku kości i zarażałam AIDS, ale dziś zrozumiałam grzech w jakim żyłam i obiecuję poprawę i chcę się zająć ratowaniem kobiet z ulicy, bo się na tym znam, oraz potrafię wyciągnąć wnioski z mojego postępowania.

Tu dodać należy łzawą historią o sutenerach zmuszających do nierządu i ciężkim dzieciństwie. To działa, zawsze działa. Passus jawnogrzesznicy jest jednym z kluczowych dla naszego kręgu kulturowego.

No ale jeśli stara przechodzona lampucera nie zmieniając poplamionych nasieniem adoratorów ciuchów zaczyna szczerząc dziąsła z resztkami po wybitych członkami klientów zębach gadać, że jest dziewicą i przez całe życie śpiewała w kościelnym chórze, a teraz chce otworzyć przytułek dla dzieci to sorry, ale ten plan musi budzić przynajmniej wątpliwości.

Zobacz także  Gender, Facebook i czwórka z Dublina
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZaginione kultury: Bojkowie
Następny artykułZłowrogi cień marszałka – premiera książki
Dziennikarz i publicysta. Były redaktor naczelny portalu kultura.org.pl, oraz magazynu Uważam Rze Historia. Na liście tytułów prasowych, z którymi współpracował znajdują się: Newsweek, CHIP, Forbes, CKM, Tygodnik ABC, Uważam Rze, Uważam Rze Historia, Komputer Świat, oraz serwisy internetowe: kultura.pl, tvp.pl i empik.com. Autor licznych wywiadów prasowych podejmujących sprawy polityczne, społeczne, historyczne, gospodarcze i technologiczne.

Komentarze

komentarzy