Demokratyczne obozy Trumpa

2
1969

George Takei, znany najlepiej z roli Sulu ze Star Treka, a nieco mniej z bycia skrajnym lewicowcem, wysłał do prasy list w imieniu Partii Demokratycznej.

W liście tym ostrzega przed Trumpem. Konkretnie przed tym, że Trump ma zamiar otworzyć obozy koncentracyjne i pozamykać w nich ludzi o nieodpowiednim pochodzeniu. I że on wie jak to jest, gdyż jako dziecko został razem z rodzicami w takim obozie zamknięty. Bo akurat miał nieodpowiednie pochodzenie.

Takei okazał się na tyle uczciwy, że wspomniał, kto zamknął jego rodzinę w obozie w Rohwer, Arkansas – największy bohater demokratów, Franklin Delano Roosevelt. I że obozy zostały utworzone przy zgodzie demokratycznej większości w senacie i zdominowanego przez demokratów SCOTUSa.

Zapomniał też wspomnieć o tym, że to właśnie konserwatyści sprzeciwiali się temu pomysłowi. Jak na przykład gubernator Kolorado, Ralph Carr, który stwierdził, że obywatele pochodzenia japońskiego mają takie same prawa jak wszyscy inni. I że jak ktoś spróbuje ich siłą zapędzić do obozów, to on zmobilizuje policję stanową i rozda im ostrą amunicję.

Carr doskonale zdawał sobie sprawę, że po Pearl Harbor Amerykanie nienawidzą Japończyków i się ich boją. I że taka postawa będzie go kosztować obiecującą karierę polityczną. Co zresztą się stało. Demokraci natychmiast rozpoczęli przeciwko niemu kampanię oszczerstw, która kosztowała go następne wybory. Do polityki wrócić już nie zdążył – w 1950 roku wygrał prawybory Republikanów na gubernatora ogromną przewagą głosów, ale zmarł przed wyborami.

Carr nigdy nie żałował, że sprzeciwił się zamykaniu Japończyków w obozach. Roosevelt, mściwy jak każdy socjalista, postawił w końcu na swoim i w Kolorado wybudowano obóz koło wsi Granada. Ale obóz Amache, nazwany tak od imienia córki wodza Czejenów, wydanej za mąż za założyciela hrabstwa, Johna Prowessa, był nie tylko najmniejszym, ale i oferującym najlepsze warunki w całej sieci. I był zamieszkany głównie przez Japończyków przysłanych z Kalifornii – niemal żaden z mieszkańców Kolorado nie został internowany.

A teraz jakiś trzeciorzędny grajek straszy, że konserwatyści będą zamykać ludzi w obozach z powodu przynależności etnicznej. Pisząc te kalumnie w imieniu partii Franklina Delano Roosevelta, zapominając przy okazji, że pierwszym prezydentem USA, który przeprosił Japończyków za zamknięcie ich w obozach był republikanin, Ronald Reagan.

George Takei: They interned my family. Don’t let them do it to Muslims.

Zobacz także  Gender, Facebook i czwórka z Dublina

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGenetix w służbie archeo
Następny artykułChiny widziane z Japonii
Amerykanista. Współpracuje z Gazetą Polską i Gazetą Polską Codziennie. Haniebnie zaniedbuje profil Radio Wolne Podkarpacie. Miłośnik broni białej, kotów i klasycznych samochodów. Historyk amator. Autor strony "To jest inna sytuacja".

Komentarze

komentarzy