Łukasz Maurycy Stanaszek – Wampiry, a sprawa polska

0
3850

Jakie znane dziś choroby czy dolegliwości mogły być ówcześnie brane za oznaki wampiryzmu?

Weźmy chociażby światłowstręt. Pasuje?

Wręcz doskonale.

Uczulenie na czosnek i inne związki zawierające alaninę także. O wydłużonych zębach nie wspominając. To dolegliwości ludzi żywych, chorych na porfirię, które mogły skazać ich na potępienie otoczenia i zakończyć się śmiercią. Przy zwłokach mamy zaś do czynienia z oczywistościami takimi jak gazy gnilne. W relacjach z minionych epok powtarza się, że po ścięciu głowy „wampir” wydobywał z siebie straszny ryk. I to też się zgadza, bo wspomniane gazy faktycznie ulatują, generując przy okazji niezwykle głośny hałas.

Czytając pańską książkę, można odnieść wrażenie, że średniowiecze to jedne wielkie wykopki w poszukiwaniu wampirów. Jaka faktycznie była skala tego procederu?

To popularne spojrzenie na temat, takie mniemanie, że mieliśmy do czynienia z prawdziwą epidemią wampiryzmu. Tymczasem były to przypadki marginalne. Na sto czy dwieście grobów na ślady działań wampirobójczych natrafiamy góra w dwóch przypadkach. Nadmienię jednak, że wielu grobów nie jesteśmy obecnie w stanie zdiagnozować. Najskuteczniejszym sposobem unicestwienia wampira było spalenie go w ogniu. A przecież po kościach całopalnych rozrzuconych na większym terenie nie zostały do dziś żadne ślady. Wiele jest przypadków, które można by podciągnąć pod groby antywampiryczne, ale je odrzuciłem, znajdując każdorazowo inne wytłumaczenia.

Zwłoki bez głowy mogły ją utracić w trakcie bitwy.

Na przykład. Inne przypadki to zwłoki pochowane na boku lub piersiach, które niby to wskazują na pewien rytuał, a przecież mogły być wrzucane „na szybko” w prześcieradłach w czasie pomoru. Żeby powiedzieć, że mamy do czynienia z pochówkiem antywampirycznym, muszą być spełnione następujące warunki: ciało musi być pochowane poza cmentarzem, nago, bez żadnego wyposażenia, w nienaturalnej pozie, na przykład na brzuchu lub ze ściętą głową umieszczoną u stóp, ciało może być też związane i przywalone kamieniami. Naszego potencjalnego „wampira” winny wyróżniać ponadto jakieś nietypowe cechy towarzyszące, takie jak karłowatość, ponadprzeciętny wzrost czy „szpetny” garb. To jednak też nie stanowi gwarancji trafnej oceny. Osoby posądzane o wampiryzm były przecież często oskarżane za sprawą nietypowych zachowań, niewidocznych na kościach. Jak choćby zespół Tourette’a, który był dla otoczenia wyjątkowo przerażający.

Zobacz także  Paweł Sasanka - Gierek, fakty i mity

Praktyki antywmpiryczne miały miejsce jeszcze w XX w. Odnotowano je na przykład w Berlinie.

Pamiętajmy, że wschodnie Niemcy to w większości genetyczni i nierzadko kulturowi Słowianie. Coraz popularniejsze dziś badanie genetyczne, które przeprowadzić może każdy, udowadnia to naukowo. Obrzędy magiczne trwały u nas wyjątkowo długo. Pomijam już przypadki z czasów I wojny światowej, kiedy to bardziej nabrzmiałe trupy żołnierzy niemieckich były przebijane przez chłopów kołkami.

Weźmy za to przykład z lat 30. XX w., kiedy to pod Wieluniem zamordowano starszego pana, który zapadł w letarg. Uznano, że nie żyje. Zaczęto przygotowanie do pogrzebu, w chałupie pojawiły się kobiety, które rozpoczęły śpiewanie nabożnych pieśni. Tymczasem staruszek nie dość, że się poruszył, to zaczął wychodzić z trumny, co skończyło się dla niego tragicznie. Został zabity kłonicami, po czym obcięto mu głowę łopatą. Operację uznano za sukces i odnotowano, że „strzygoń już więcej nie próbował się ruszać”.

Osobnym tematem są pochówki dzieci. Czy to zbyt wcześnie narodzonych, czy też zmarłych zanim zostały ochrzczone.

W sumie to trochę temat tabu. Swego czasu starałem się o grant, by zgłębić ten temat i nie uzyskałem go, bo „sprawa jest etycznie wątpliwa”. Tymczasem sprawa jest bardzo ciekawa w sensie naukowym. Dzieci takie chowano niczym potencjalne wampiry, czyli „na gębę”, co oznacza twarzą w dół. Z tym, że nie w sposób klasyczny, w trumnach, tylko w garnkach. Dno garnka skierowane było w górę, głowa „porońca” czy „niechrzczeńca” umieszczana była w dół i tak jak w przypadku dorosłych wampirów chodziło o to, żeby po przebudzeniu dziecko takie wchodziło w głąb ziemi, a nie do ludzi.

Było to faktycznie masowe?

W XVIII w. rozesłano do księży zapytanie, jak wygląda sprawa pochówku niechrzczonych dzieci. Zdecydowana większość odpisała, że „wedle starego zwyczaju” mają na ten cel miejsce za cmentarzem, za kapliczką, za krzyżem przydrożnym, za wsią, czyli poza ziemią poświęconą. To się zawsze powtarzało. Korzystano też z tak zwanych „żali”, czyli starych, pamiętających rzymskie lub pogańskie czasy cmentarzy. To jest świetnie udokumentowane archeologicznie. Trudno bowiem przeoczyć sytuację, kiedy na starożytnym cmentarzu nagle trafia się na średniowieczny garnek z dzieckiem, którego twarz dodatkowo skierowana jest w dół.

Zobacz także  Księżna Sophie de Hohenberg - Władza to obowiązek i odpowiedzialność

Jak powstał dzisiejszy obraz wampira?

To składowa wielu elementów. Wampir jako taki to kondensacja wszystkich mitologicznych demonów zagrażających życiu ludzkiemu. Część z nich wymienialiśmy powyżej, a było ich naprawdę dużo. Życie lubi uproszczenia, z czasem więc powstała jedna postać, której twarz dał Wład Palownik, czyli słynny Drakula z powieści Brama Stokera. Nietoperz, w którego zamienia się dziś w filmach nasz wampir, to owoc hiszpańskiej konkwisty. Nietoperze pijące krew występują bowiem jedynie w Ameryce Południowej, musiały więc stamtąd przybyć do naszych opowieści.

Zastanawia mnie udział księży katolickich w obrządkach antywampirycznych.

Księża to nie kosmici, którzy przybyli na Ziemię z innego świata, tylko zawsze byli jednymi z nas, pochodzili w dużej mierze „z ludu”, bardzo często z rodzin chłopskich. Tak jak już wspomniane święta katolickie zmieszały się z pogańskimi terminami i obrządkami, tak samo było z działaniami księży średniowiecznych i nowożytnych, którzy, ucząc się nowej wiary, mieszali znane sobie zachowania z nowymi przykazaniami. Przełożenie akcentów mogło być bardzo proste. Po ubraniu strzyg w nowe wzorce, ksiądz taki nie walczył już z zabobonem, tylko z samym diabłem lub opętaniami. Mówiąc to, nie mam zamiaru być obrazoburczy czy atakować wiary chrześcijańskiej. Byliśmy wtedy na takim a nie innym poziomie rozwoju intelektualnego. Pamiętać też należy, że czasy pogańskie wbrew sielankowej otoczce, którą dziś się im przypisuje, były naprawdę niezwykle brutalne i pozbawione miłosierdzia. Jeszcze dziś znaczna część ludzi faktycznie nie rozumie zasad Prawd Wiary i swoją religijność traktują czysto mechanicznie. Łatwo więc sobie wyobrazić, co mogło się dziać w głębokim średniowieczu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here