Ezeo – Chcemy przełamać stereotypy

0
219

Rozmowa z Michałem Barchackim i Michałem Chmielewskim, właścicielami firmy Ezeo Polska.

Jesteście twórcami start-upu randkowego. Niezbyt oryginalny pomysł.
(śmiech) Pozornie nie, jednak nasz oparty jest na całkiem nowych zasadach.

Czyżby?
Kiedy siadaliśmy do pomysłu, też byliśmy mocno sceptyczni. Szybko jednak okazało się, że większość tego typu witryn nie spełnia swoich założeń. Owszem, korzysta z nich całkiem sporo ludzi, jednak w większości nie szukają tam miłości i traktują te serwisy jedynie jako okazję do przelotnych znajomości bądź po prostu pogaduszek.

Albo reklamowania usług seksualnych…
No właśnie. Wynika to z tego, że tego typu serwisy są darmowe, czyli można się po prostu pobawić, znaleźć osobę niekoniecznie na stałe. Wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć coś, co będzie spełniało definicję randkowania. A więc przede wszystkim będzie kontrola ludzi, którzy się rejestrują, a korzystanie z serwisu będzie płatne, co wykluczy osoby, które podchodzą do tego z przymrużeniem oka. Poza tym dodamy funkcjonalności, których nie ma konkurencja.

To znaczy?
Na przykład wideorandki przypominające popularne fast dates, które wyglądają tak: spotykamy się w klubie, siadamy naprzeciwko nowo poznanego człowieka, 15 minut rozmawiamy i przesiadamy się. Idziemy do innych. My to robimy online, czyli pewnego dnia spotyka się kilkadziesiąt lub kilkaset osób, a my je na przemian łączymy w pary na 2–3 minuty. Nie więcej. Więcej nie ma sensu.

Weryfikacja na żywo.
Taka jest najlepsza. Nie weryfikujesz drugiej strony na podstawie nadesłanego dowodu osobistego czy zdjęcia. Widzisz ją online, ona ciebie również i wtedy weryfikujesz, czy ona rzeczywiście istnieje. Na przykład ktoś napisał, że jest piękną kobietą albo szczupłym mężczyzną, a w trakcie wideorozmowy okazuje się, że to nieprawda. Nie musisz iść na spotkanie w kawiarni albo w klubie, nie musisz tracić czasu. Czyli unikasz frustracji, że kolejny raz zaufałeś czyjemuś opisowi w sieci, a rzeczywistość znowu jest inna.

Zobacz także  Wirtualna rzeczywistość podbijana przez Sony.

Ludzie mogą to zrobić bez waszego pośrednictwa za pomocą Skype’a.
I tak, i nie. Wiele osób nie chce podawać takich informacji nieznanym osobom. Na świecie jest tylu dziwaków, tyle osób niebezpiecznych. Ludzie szukają milości, ale świat jest za szybki. Nie mają czasu, żeby się spotykać. Jednocześnie nie chcą, by ktoś od razu wiedział wszystko na ich temat, bo nie znają intencji drugiej strony.

1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzywództwo w Platformie Obywatelskiej
Następny artykułDebil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

Dziennikarz i publicysta. Były redaktor naczelny portalu kultura.org.pl, oraz magazynu Uważam Rze Historia. Na liście tytułów prasowych, z którymi współpracował znajdują się: Newsweek, CHIP, Forbes, CKM, Tygodnik ABC, Uważam Rze, Uważam Rze Historia, Komputer Świat, oraz serwisy internetowe: kultura.pl, tvp.pl i empik.com.

Autor licznych wywiadów prasowych podejmujących sprawy polityczne, społeczne, historyczne, gospodarcze i technologiczne.

Komentarze

komentarzy