Serbskie lilie

0
20
Kanion Uvca (fot. E. Ljumic)
Kanion Uvca (fot. E. Ljumic)

– To miasto narkomanów i islamistów. Przez cztery lata nawet nie było z kim wyjść na piwo. Wszyscy albo walili w kanał, albo siedzieli w dżamiji.

Kanion Uvca to, podobnie jak jezioro Komani, jeden z tych cudów przyrody, który nie powstałyby bez człowieka. Rzeczka Uvac przypominała kiedyś bowiem wiele innych górskich rzeczek, aż w latach 60-tych władze zadecydowały o wybudowaniu na niej tamy. W ten sposób utworzono kilka sztucznych jezior, w tym Jezioro Zlatarskie: serpentynę wijącą się wśród gór. Widok ze stromych wzgórz na meandrującą w dole wodę jest niesamowity, a do tego wszystkiego jest to jedno z nielicznych miejsc w Europie, gdzie na stałe żyją sępy. Jednego nawet wypatrzyłem, stojąc na postawionym niedawno drewnianym tarasie widokowym.

Sęp i plecy Zemira
Sęp i plecy Zemira (fot. E. Ljumic)

– Masz, mudżahedinie – powiedział Esmir, podając Zemirowi butelkę coli, a samemu otwierając puszkę Nikšicka.

Mimo że pił piwo i że wyglądał raczej jak Szwed (albo Ewan McGregor z czasów „Trainspotting”), Esmir też był, przynajmniej z pochodzenia, muzułmaninem. Tak samo jak większość mieszkańców położonej tuż obok kanionu Sjenicy. Tak samo zresztą, jak i dwieście tysięcy ludzi żyjących w Sandżaku: krainie podzielonej między Serbię a Czarnogórę i ciągnącej się od granicy z Kosowem aż do Bośni.

Nazwa Sandżak pochodzi od tureckiego określenia podstawowej jednostki terytorialnej z czasów osmańskich. Serbowie, których jest tu razem z Czarnogórcami sto pięćdziesiąt tysięcy, wolą używać nazwy Raszka. Tak nazywało się jedno z pierwszych serbskich państw, które założono na tym obszarze. Później, wraz z tureckimi podbojami, Serbowie przenosili się na północ, a na prawie wyludnione tereny zaczęli ściągać muzułmanie. Po części Turcy czy Albańczycy, ale głównie zislamizowani Słowianie, czyli przodkowie obecnych Boszniaków.

I chociaż Sandżak znajduje się poza granicami Bośni, to właśnie „Boszniacy” zastąpili stosowanych w czasach komunistycznych „Muzułmanów” jako określenie mieszkającej tu i wyznającej islam ludności.

Zobacz także  Wojciech Tomaszewski - Mat szachowi
Sandżak na tle Serbii i Czarnogóry
Sandżak na tle Serbii i Czarnogóry

Kiedy w 1878 roku Austro-Węgry rozpoczęły okupację Bośni, utworzyły swoje garnizony również w Sandżaku. Wszystko po to, by oddzielić od siebie „bratnie” narody Serbii i Czarnogóry oraz nie dopuścić do ich połączenia w jednym państwie. To, że trzydzieści lat później Austriacy anektując  BiH opuścili jednak Sandżak, pokazuje, że w Wiedniu chyba nikt nie wiedział, co i dlaczego właściwie robi.

Największym miastem i stolicą Sandżaku jest Novi Pazar, położony sześćdziesiąt kilometrów na wschód od Sjenicy. Jako siedziba dwóch uniwersytetów i medresy, Novi Pazar jest centrum dla młodych muzułmanów nie tylko z Serbii.

W przeciwieństwie do bezbarwnej, pozbawionej starej zabudowy Sjenicy, w Pazarze z czasów tureckich zachowało się sporo. W starych osmańskich domach działają małe zakłady rzemieślnicze, kawiarnie i sklepy. Z minaretów regularnie rozlega się nawoływanie do modlitwy, a po ulicach przechadzają się kobiety z zasłoniętymi twarzami. Razem z Anđelką, Serbką, która przyjechała tutaj z Rudnicy, usiedliśmy w ogródku jednego z lokali na deptaku w centrum. Rzut kamieniem od Šadervanu: zabytkowej, drewnianej studni na głównym placu miasta.

Sebilj
Šadervan

Po chwili podeszła do nas grupka cygańskich dzieci, próbując zabrać cokolwiek: położoną na stoliku mapę, czy szklankę soku. W końcu poszły dalej, wywracając przy okazji stojące obok krzesła. Idąca za nimi dziewczynka (siostra łobuzów) zaczęła ustawiać to, co tamci przewrócili. Miała pecha, bo to ją zobaczyła właścicielka i zaczęła na nią krzyczeć. Dopiero protesty mężczyzn siedzących przy drugim stoliku uspokoiły kobietę i obroniły dziewczynkę przed niesprawiedliwym traktowaniem.

Esmir, który przez cztery lata studiował w Nowym Pazarze, nie ma o nim dobrego zdania.

– To miasto narkomanów i islamistów. Przez cztery lata nawet nie było z kim wyjść na piwo. Wszyscy albo walili w kanał, albo siedzieli w dżamiji1.

Dlatego wrócił do Sjenicy, chociaż to położone hen (1038 m.n.p.m.) na płaskowyżu miasto jest jednym z najzimniejszych miejsc w Serbii. Nawet w czerwcu i lipcu notowano tutaj temperatury poniżej zera. Dlatego, chociaż początkowo planowałem nocować pod gołym niebem, w końcu skusiłem się na hotel Vanilla. Wcześniej tę wdzięczną nazwę nosiła prowadzona w tym samym budynku i przez tych samych ludzi dyskoteka.

Zobacz także  Boniek nie ma czołgów

Najwidoczniej splajtowała i trudno się dziwić, bo właściciele nie wyglądali na takich, co mają szczególny łeb do interesu. Wyglądali za to na lokalnych gangsterów, dlatego musiałem zachować kamienną twarz, kiedy jeden z nich, rozmawiając przez telefon z szefem, prowadził mnie przez pusty hotel i kiedy wkońcu otworzył mój pokój, zawołał do słuchawki:

– Ty, ale tu są trzy łóżka!

Mam jednak nadzieję, że panowie szybko nauczą się hotelarskiego fachu, bo cena była bardzo dobra, a i komfort całkiem niezły. Jeśli będziecie w Sjenicy, to polecam.

Centrum Sjenicy
Centrum Sjenicy

Kiedy pisałem ten tekst, Esmir dzielił się ze mną nowościami z Sjenicy. Parę dni temu pewien wyjątkowo spragniony mężczyzna chciał napić się w jednej kafanie. Jej właściciel powiedział jednak, że już zamykają i nic więcej nie sprzeda. Rozczarowany tą odpowiedzią i zbulwersowany faktem, że w lokalu siedziało jeszcze trzech dopijających swoje trunki gości, mężczyzna wyciągnął pistolet i strzelił do nich.

W Nowym Pazarze, gdzie w większości lokali dostać można co najwyżej kawę lub sok, ten facet musiałby pewnie nosić ze sobą worki amunicji.

1 Po serbsku „meczet” (przyp. tłumacza). Wróć.

Komentarze

komentarzy