Kościelne wojny

9
37
Serbscy święci: Sawa i Stefan Nemanja (Symeon)
Serbscy święci: Sawa i Stefan Nemanja (Symeon)

Chociaż wojny religijne wydają się, przynajmniej w Europie, czymś z dalekiej przeszłości, jednak specyficzna struktura Kościoła prawosławnego powoduje, że dziś trwają spory między Macedończykami a Serbami. Ci pierwsi nie wahają się nawet zamykać swoich przeciwników za kratami.

Decydujący wpływ na ukształtowanie Bałkanów takimi, jakimi je znamy, miało pół tysiąclecia rządów muzułmańskiego Imperium Osmańskiego. W przeciwieństwie do współczesnej, zsekularyzowanej Turcji, kraj rządzony przez sułtana traktował swoją religię na serio, a rezydujący w Stambule kalif uważał się za przywódcę całego świata muzułmańskiego. Mimo to sukcesy w nawracaniu na wiarę proroka mieszkańców półwyspu bałkańskiego były mizerne. Owszem, udało się to w niektórych miejscach, jak w Albanii czy częściowo w Bośni, jednak największą religią regionu pozostało prawosławie.

Stało się tak między innymi ze względu na pragmatyzm rządów sułtańskich. Wiedząc, że innowierców jest w kraju zbyt dużo, by możliwe było bezproblemowe zmuszenie ich do przyjęcia nowego wyznania, Turcy wprowadzili w swoim państwie daleko posuniętą tolerancję religijną. Formalnie wprowadzono ją jako system millet, w którym podzielono poddanych sułtana ze względu na wyznawaną religię. Największą i najbardziej uprzywilejowaną grupą byli muzułmańie, ale poza nim funkcjonowały również millety: prawosławny, ormiański, żydowski czy katolicki. Pod koniec istnienia imperium, w czasie I wojny światowej, takich wspólnot było aż siedemnaście.

Niemuzułmanie musieli co prawda płacić wyższe podatki, jednak pozostawiono im dużą swobodę wewnętrzną. Rządzący milletami (będący zwykle przywódcami religijnymi) mieli prawie pełną autonomię w decydowaniu o kwestiach, w których zainteresowanymi byli tylko „niewierni”. Szarijat obowiązywał jedynie w przypadku stosunków z wyznawcami islamu. Za wielką władzą szła też wielka odpowiedzialność. Za lojalność członków milletów wobec sułtana ich przywódcy odpowiadali dosłownie głową. Kiedy w 1821 roku zaczęła się wojna o niepodległość Grecji, przewodzący prawosławnym patriarcha Konstantynopola został powieszony w bramie patriarchatu, gdzie w pełnym stroju wisiał przez kolejne trzy dni.

.

Millety zorganizowane były według zasady religijnej, a nie narodowościowej. Do milletu „rzymskiego”1 należeli więc nie tylko Grecy, ale też Albańczycy, Serbowie, Wołosi, Bułgarzy, Gruzini i część Arabów2. Miało to o tyle duże znaczenie, że w przeciwieństwie do katolicyzmu, prawosławie ma tradycję niezależności kościołów działających w różnych państwach.

Zobacz także  Arkan - postać jak z komiksu

Kościół wschodni opiera się bowiem na jedności nie organizacyjnej, a dogmatycznej. Nie ma w nim papieża, a wszyscy biskupi są, przynajmniej formalnie, równi. Prawosławni wierni uznają, że pięć tradycyjnych patriarchatów – rzymski, konstantynopolitański, jerozolimski, aleksandryjski i antiocheński3 – było sobie równych i że biskup Rzymu nie miał prawa do narzucania swojej woli pozostałym. To właśnie opór wobec papieża doprowadził ostatecznie do wielkiej schizmy. Choć za jej datę przyjmuje się 1054 rok, to spory miały miejsce już wcześniej.

Patriarcha Focjusz
Patriarcha Focjusz

Widać to po liście soborów powszechnych, które za ważne uważają przedstawiciele obu wyznań. W przypadku pierwszych siedmiu (do II nicejskiego z 787 roku) panuje zgoda. Problem zaczyna się przy ósmym4. Choć w obu przypadkach nazywa się on tak samo – IV konstantynopolitański, to katolicy uważają za ważny ten, który odbył się w stolicy Bizancjum w latach 869-870, podczas gdy prawosławni uznają spotkanie, które miało tam miejsce dziesięć lat później. Poza kwestiami dogmatycznymi rozstrzygano na nim kwestię konstantynopolitańskiego patriarchy Focjusza. Na pierwszym soborze został on potępiony, na drugim – zrehabilitowany.

Duże znaczenie miała tam między innymi bizantyjska polityka wewnętrzna, ale nie miejsce to, by wgłębiać się w szczegóły. Zainteresowanych zachęcam do samodzielnej lektury i wracam do głównego wątku.

Niezależnych kościołów jest w prawosławiu piętnaście – poza wymienionymi czterema jest to pięć powstałych później patriarchatów5, a także sześć kościołów autokefalicznych6. Liczba wspólnot, a także ich status, często się zmieniały. Greccy patriarchowie z Konstantynopola długo zazdrośnie strzegli swojej pozycji i nie pozwalali na samodzielność innym prawosławnym narodom żyjącym na Bałkanach. Walka o niezależność kościoła spowodowała, że w XIX wieku takim Bułgarom trudno byłoby powiedzieć, kto jest dla nich gorszym rywalem – muzułmański Turek czy też grecki brat w wierze.

Serbowie są do Greków nastawieni raczej przyjaźnie, jednak i oni nie uniknęli konfliktu w czasach rządów sułtana. Serbowie mieli przed tureckim podbojem własny patriarchat, którego siedzibą był Peć, miasto znane obecnie jako kosowska Peja. Stracił on swoją niezależność, kiedy w latach 1463-1557 nie udało się wybrać patriarchy. Następnie odzyskał ją na ponad dwieście lat, jednak w XVIII wieku fanarioci, czyli wpływowi Grecy ze Stambułu7, zdobyli dla siebie tytuł głowy Serbskiego Kościoła Prawosławnego.

Zobacz także  Kafana je moja sudbina

Pozycja Greków zdecydowanie osłabła, kiedy część z nich rozpoczęła wojnę o niepodłegłość. Od tego czasu grecki wpływ na prawosławnych poddanych sułtana zdecydowanie się zmniejszył. Obecnie, kiedy Greków prawie już w Stambule nie ma, patriarcha Konstantynopola jest tylko cieniem dawnej potęgi. Sami Grecy są w większości członkami kościoła autokefalicznego, którego stolicą są Ateny.

Oprócz wymienionych już piętnastu wspólnot, istnieją jeszcze kościoły autonomiczne. Posiadają one pewien zakres władzy, jednak podlegają któremuś z patriarchatów. Szczególnie ciekawy dla miłośników Bałkanów może być przykład Macedonii. W 1958 roku powstał Macedoński Kościół Prawosławny, który serbski patriarchat uważa za swoją częśći nazywa autonomicznym arcybiskupstwem ochrydzkim. Dziewięć lat później, między innymi ze względu na działania jugosłowiańskich polityków, kościół ten ogłosił autokefalię. Nie została ona uznana przez żadną wspólnotę prawosławną. Od tego czasu trwa walka o status macedońskiej cerkwi.

Serbscy i macedońscy duchowni próbowali rozwiązać konflikt, spotykając się w Niszu w 2002 roku. W wyniku rozmów obie strony zgodziły się, by Macedończycy formalnie uznali serbskie zwierzchnictwo, przy zapewnieniu praktycznej niezależności. W wyniku presji polityków ze Skopje, macedońska strona wycofała się z porozumienia. Jedynie biskup Weles, Zoran Wraniškowski znany pod klasztornym imieniem Jowana (Jana), zdecydował się pozostać po stronie Serbów i został uznany przez nich za arcybiskupa Ochrydu.

Rządzący Macedonią nie chcieli się z tym pogodzić i rozpoczęli trwający do dziś proces szykanowania niepokornego duchownego. W 2003 roku skazany on został na pięć dni aresztu za próbę ochrzczenia dziecka. Rok później usłyszał wyrok osiemnastu miesięcy w więzieniu za „szerzenie nienawiści” poprzez rozdawanie kalendarzy, wyświęcenie dwóch biskupów oraz przeprowadzenie mszy w prywatnym mieszkaniu. Karę ostatecznie skrócono do ośmiu miesięcy.

Arcybiskup Jovan
Arcybiskup Jowan

W kolejnych latach rząd w Skopje rozpoczął starania o przyjęcie do struktur europejskich, dlatego karanie za tego typu rzeczy nie mogło już mieć miejsca. Zarzuty religijne zostały więc zastąpione finansowymi. Wraniškowskiego oskarżono o defraudację powierzonych mu pieniędzy. W 2006 roku skazano go z tego powodu na dwa lata więzienia, z czego odsiedział prawie rok. Niedługo nacieszył się wolnością. Oskarżony o kolejne przestępstwo tego typu, trafił za kratki w grudniu 2011 roku i siedzi tam do tej pory.

Zobacz także  Bałkańskie koleje - nie licząc godzin i lat

Upór macedońskich polityków może wydawać się nam śmieszny. Jednak jest on zrozumiały, jeśli zwrócimy uwagę na specyfikę prawosławnych państw. W przeciwieństwie do katolicyzmu, gdzie władza kościelna była niezależna, a czasem i wroga władzom państwowym, cerkiew tradycyjnie wspiera rząd swojego kraju. Chcąc być niezależnym od Belgradu, warto mieć po swojej stronie duchownych.

Serbskie wpływy są tym bardziej niemile widziane, że Macedonia ma już wystarczająco dużo problemów ze swoją tożsamością. Po co im kolejne?

1Tur. rum millet. Greccy mieszkańcy Bizancjum uważali się za spadkobierców Cesarstwa Rzymskiego i jeszcze w XX wieku nazywali się „Rzymianami”.Wróć.
2Nie wszyscy Arabowie przyjęli islam. O tych, którzy pozostali przy Chrystusie warto pamiętać zwłaszcza teraz, gdy cierpią okrutne prześladowania w Państwie Islamskim. Zwłaszcza, że większość mediów interesuje się tylko cierpieniami jezydów.Wróć.
3Antiochia to obecnie miasto w Turcji, tuż przy granicy z Syrią, niedaleko wybrzeży Morza Śródziemnego.Wróć.
4Katolicy uznają 21 soborów, prawosławni dziewięć.Wróć.
5Moskiewski, gruziński, serbski, rumuński i bułgarski.Wróć.
6Cypryjski, grecki, polski, albański, czesko-słowacki i amerykański.Wróć.
7Określenie pochodzi od dzielnicy Fanar w Stambule. Fanarioci zdobyli sobie bardzo silną pozycję w państwie sułtana, mieli ogromny wpływ na jego politykę zagraniczną, a także rządzili w Mołdawii oraz Wołoszczyźnie. Tutaj więcej na ich temat.Wróć.

Komentarze

komentarzy