Węgry: państwo z wodogłowiem

0
36
Węgry przed i po Trianon
Węgry przed i po Trianon

Dzisiaj o tym, dlaczego każdy Węgier chodzi niezadowolony, dlaczego Budapeszt jest tak wielki w stosunku do reszty kraju i jak dostać 90% zniżki na bilety węgierskich kolei. Do tego matematyczny suchar na deser.

Nieważne, który już raz jadę autostopem. Zawsze czuję ten sam dreszczyk emocji, kiedy z rana staję przy drodze i czekam na pierwszy samochód, który się zatrzyma. Potem wszystko idzie już automatycznie – podwózka, wysiadka, podwózka, wysiadka, spacer w lepsze miejsce, podwózka… Z pierwszym autem jest inaczej – za każdym razem boję się, że akurat dzisiaj nikt nie będzie chciał mnie wziąć. Oczywiście, obawa ta jeszcze nigdy się nie sprawdziła, ale, cytując jeden z najgorszych dialogów w historii kina, emocje są tym, czym są, ponieważ nie możemy ich kontrolować.

Kiedy wracałem z Peczu, nie miałem nawet czasu na zastanawianie się nad tym. Ledwie machnąłem ręką, a już zatrzymało się auto. I to nieprzeciętne.

Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś złapać Porsche 911 (najładniejsze auto), Fiata Multiplę (najbrzydsze) i Defendera (najfajniejsze). Tym razem nie było to żadne z nich, ale też było zajebiście. Pamiętacie melodyjkę, kiedy na podwórze wjeżdżał wóz z lodami Family Frost? No właśnie. Po Węgrzech dalej jeżdżą.

"Moja" furgonetka Family Frost na promie przez Dunaj w okolicy Mohacza.
„Moja” furgonetka Family Frost na promie przez Dunaj w okolicy Mohacza.

Kierowca mówił całkiem dobrze po niemiecku, rozmowa nawet się kleiła. W pewnym momencie zeszło na lokalne animozje w jego kraju. Csaba, bo tak się nazywał, jako lokalny patriota z Pecza, nie miał zbyt dobrej opinii o stolicy swojego kraju.
– Węgry to państwo z wodogłowiem. A tą głową jest Budapeszt.

Państwo Madziarów dzieli się na dwie części: stolicę i wieś. Drugi co do wielkości Debreczyn jest od Budapesztu dziewięć razy mniejszy. To w sumie taka trochę większa ulicówka, gdzie wszystko, co ciekawe, znajduje się na jednej osi biegnącej od stacji kolejowej do uniwersytetu. Reszta to co najwyżej trasy dojazdowe. Będąc w centrum Segedynu ma się wrażenie, że jest on trochę większy, jednak wystarczy tylko przejść na drugą stronę Cisy, by dookoła mieć już podmiejskie krajobrazy.

Budapeszt na tym tle sprawia wrażenie megalopolis. Prawie dwa miliony ludzi i dość niska, jak na tak dużą ilość mieszkańców, zabudowa powodują, że największe nad Dunajem miasto ciągnie się, jakby nie miało końca. Tempo życia, skala architektury, ceny – stolica jest czymś całkowicie innym od reszty kraju. Dlatego tak bardzo się zdziwiłem, kiedy w końcu udało mi się zobaczyć te inne Węgry i stwierdziłem, że Madziarzy wcale nie mówią tak dobrze po angielsku, jak mi się wydawało.

Zobacz także  Timur i jego drużyna
Węgry przed i po Trianon (graf. Hoodinski)
Węgry przed i po Trianon (graf. Hoodinski)

Te zaburzone proporcje między Budapesztem a „wsią” wynikają z historii. A konkretnie z postanowień traktatu w Trianon, który decydował o losach Węgier po I wojnie światowej. W wyniku jego zapisów kraj św. Stefana stracił prawie 2/3 mieszkańców i ponad 2/3 terytorium. Budapeszt był więc stolicą na miarę dużo większego państwa i nie dał się „przyciąć” do Węgier po Trianon. Inne węgierskie miasta mocno jednak ucierpiały na zmianach granic. Segedyn był drugim miastem madziarskiej części C-K Monarchii. Obecnie Debreczyn jest od niego większy, jednak między to miasto a Budapeszt wcisnęło się 7 miejscowości, które po Trianon zmieniły przynależność państwową. Koszyce, Braszów czy Nowy Sad urosły po 1920 roku dużo bardziej, niż jakiekolwiek miasto w kraju naszych Bratanków.

Węgrzy do dzisiaj nie pogodzili się ze stratami sprzed 94 lat. Konturową mapę sprzed Trianon można zobaczyć wszędzie: w barach, na drzwiach taksówek czy stoiskach z książkami. Niezgoda na złą rzeczywistość wpływa również na samopoczucie Madziarów: każdy prawdziwy Węgier za punkt honoru przyjmuje nigdy się nie uśmiechać. Bo i jak tu się śmiać, kiedy cały świat jest przeciw nam? Jak inaczej wyjaśnić to, że w Trianon Węgrzy stracili terytoria nawet na rzecz Austrii, która w I WŚ była przecież po tej samej stronie.

Żeby uświadomić Wam skalę strat, jakie poniosły Węgry po I wojnie światowej, oto galeria kilku miast, które kiedyś były węgierskie, a teraz już nie są:

Razem z Chorwacją (będącą częścią Królestwa Węgier), Madziarzy stracili dostęp do morza. Mimo to przywódcą ich państwa w okresie międzywojennym był admirał, Miklosz Horthy. W czasie II wojny światowej udało się na krótko odzyskać część terytorium, straconego wcześniej na rzecz Rumunii, Czechosłowacji1 czy Jugosławii. Jednak po kolejnej przegranej wojnie Węgry wróciły do granic z 1920 roku.

Zobacz także  Zostawić Zagrzeb

Nadal jednak wielu jest zwolenników budowy „Wielkich Węgier”. Przyczynia się do tego fakt, że tyle lat po zmianie granic, nadal na utraconych terenach wielu ludzi mówi po węgiersku i uważa się za członków tego narodu. Partie zrzeszające mniejszość węgierską mają silną pozycję na Słowacji, w Wojwodinie czy w Rumunii2 . Węgierski rząd stara się, by rodacy za granicą nie stracili więzi z ojczyzną. Madziarzy mieszkający w krajach sąsiednich mogą wybierać władze w Budapeszcie, mają też zniżkę 90% na bilety węgierskich kolei. A zdobyć obywatelstwo Węgier nie jest tak trudno. Kiedy wracałem do Nowego Sadu po przerwie świątecznej, jechała ze mną czwórka Serbów. Trójka z nich z węgierskim paszportem.

Oczywiście, Węgrzy nie są wyjątkowi. Belgrad jest jeszcze potężniejszy w stosunku do reszty kraju (mechanizm jest zresztą ten sam – Federacyjna Jugosławia potrzebowała dużej stolicy). Również mocarstwowe plany nie są tylko węgierską specjalnością. „Wielka Serbia” z połową BiH, częścią Chorwacji i Czarnogórą. „Wielka Albania” z Kosowem, jedną trzecią Macedonii, greckim Epirem i okolicami czarnogórskiego Ulcinja. „Wielka Rumunia”, do utworzenia której największym krokiem byłoby przyłączenie Mołdawii. Wygląda na to, że potrzebne byłyby chyba dwa Półwyspy Bałkańskie, by każdy naród mógł władać nad zadowalającym go terytorium.

Jako student matematyki mogę bałkańskim politykom polecić studium paradoksu Banacha-Tarskiego. To chyba jedyne rozwiązanie.

1Ruś Zakarpacka, która obecnie stanowi część Ukrainy.Wróć.
2Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii był w latach 1996-2012, nie licząc rocznej przerwy, w każdej koalicji rządowej.Wróć.

Komentarze

komentarzy