Thilo Sarrazin – Euro zabija konkurencyjność

0
1719

Czy rosnąca siła tego państwa jest powodem, dla którego Turcy powoli wycofują się z pomysłu wejścia do Unii Europejskiej? Chyba przestaje im być ona potrzebna?

Jest to bardzo skomplikowana kwestia. Osobiście jestem przekonany, że każda polityczna unia ma swoje naturalne granice. Pamiętajmy o tym, że wschodnia część Turcji była zaludniona przez Greków, ale to nie oznacza, że jest to część Europy i że kiedykolwiek się z nią zintegruje. Gdyby Turcja miała stać się częścią Unii Europejskiej, to być może wschodnia granica wspólnoty sąsiadowałaby z Syrią, Irakiem, Iranem, a w przyszłości być może z Afganistanem i Chinami. Każdą dobrą ideę można zepsuć, jeśli spróbuje się ją zbyt rozszerzać.

A jakie jest w Europie miejsce Ukrainy?

Tak naprawdę mamy do czynienia z dwoma Ukrainami. Z Ukrainą katolicką, która niegdyś była częścią Polski, i z drugą, zupełnie odmienną – wschodnią i prawosławną, która przed laty należała do Rosji. Pomiędzy tymi dwoma Ukrainami istnieje przepaść, rozłam nie do pokonania i jestem przekonany, że tylko i wyłącznie obywatele Ukrainy mogą zdecydować, co dalej uczynić z tą sytuacją. Jakakolwiek rada z zewnątrz jest po prostu nie na miejscu. Poza tym Ukraina to kraj, który jest dla nas zbyt odległy. 50 proc. Niemców usłyszało po raz pierwszy o tym pa? stwie dopiero, kiedy oglądało w telewizji walki Kliczki.

Problemem zaczyna być także ingerencja Unii w kulturę i nawyki społeczeństw, które zostały nią objęte. Jeżeli chcemy, żeby społeczeństwa były konkurencyjne i współdziałały zarazem, niszczenie ich tożsamości nie jest chyba korzystne dla europejskiego projektu, a może przynieść wiele konfliktów.

To niezwykle interesujące zagadnienie. Niemcy nie wykazują takiej postawy jak Polacy czy Francuzi, którzy są bardzo dumni ze swojej tożsamości narodowej i nigdy, przenigdy się jej nie wyrzekną. Podobnie ma się ta sprawa w takich krajach jak Szwecja czy Dania. Jakiekolwiek próby mieszania się w tożsamość narodową, przyzwyczajenia czy też działania społeczne w każdym z tych krajów będą skazane na porażkę. Narody te są szczególnie wyczulone na jakiekolwiek próby manipulacji. Co nas czeka w związku z tym w przyszłości? Trudno powiedzieć. Nikt nie pokusi się o przewidywanie, co będzie za 100 lat. Być może wszyscy będziemy mówili po chińsku albo po angielsku. Pamiętajmy jednak o tym, że europejskie narody są bardzo stabilne. Tak czy inaczej, ich tożsamość nigdy nie zaginie. I dlatego obawiam się, że coś, co kiedyś było ambicją kanclerza Kohla, czyli jedna, zjednoczona Europa, nigdy nie stanie się tak naprawdę faktem.

Zobacz także  Antony Beevor - Ardeny, bitwa amatorszczyzny ze chciejstwem

Czy słabością tego systemu nie jest to, o czym mówił Chirac, kiedy był jeszcze merem Paryża, że francuska rodzina wstająca o 6 rano do pracy i wracająca do domu o godz. 18, widzi swoich sąsiadów imigrantów niepracujących i żyjących z zasiłków, na które pracują właśnie ci Francuzi?

Tak naprawdę mamy dwa typy imigrantów. Imigranci polscy czy rosyjscy nigdy nie stanowili w Niemczech problemu. Włoscy imigranci również raczej są bezkonfliktowi. Oczywiście mamy tu trochę włoskiej mafii, ale to nie jest coś, z czym nie dajemy sobie rady. Problemy stwarza ta część, która jest od nas odmienna kulturowo. To po pierwsze. Po drugie, grupa ta nie jest gotowa w żaden sposób integrować się czy też asymilować z kulturą danej społeczności. Po trzecie, nie następuje żaden rozwój ekonomiczny tej grupy. Miast tego bardzo szybko zaczyna się ona rozrastać i od razu pojawiają się poważne problemy.

Dobry jest także przykład Wielkiej Brytanii. Nikt tam nie ma nic przeciwko polskim rzemieślnikom czy też przysłowiowemu polskiemu hydraulikowi, ale weźmy jego sąsiada z Pakistanu czy z Afryki. W tym drugim wypadku od razu nasuwają się negatywne skojarzenia, ale polityczna poprawność nie pozwala nam rozróżnić tych dwóch grupy imigrantów.

To jest bardzo trudna kwestia. Myślę, że powinniśmy przede wszystkim zreformować cały system zasiłków wypłacanych na dzieci. Uważam, że w Europie nikt nie powinien płacić za to, że jakaś rodzina urodziła po prostu zdrowe dziecko. Powinniśmy inwestować w system edukacyjny, żeby zaszczepiać dzieciom wartości kultury, w której żyją. I trzecia sprawa, czyli prawa kobiet. Szczególnie w islamie jest to kwestia fundamentalna. Prawa kobiet są nieustannie tłamszone. Jeżeli będziemy w stanie temu zapobiegać, być może uda się zmienić ten model męskiej dominacji, obecny szczególnie w islamie. To będzie długi proces, ale z korzyścią dla nas.

Zobacz także  Dariusz Joński - W Polskę idziemy
1
2
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPowrót królów
Następny artykułZachodni wiatr spienione goni fale
Dziennikarz i publicysta. Były redaktor naczelny portalu kultura.org.pl, oraz magazynu Uważam Rze Historia. Na liście tytułów prasowych, z którymi współpracował znajdują się: Newsweek, CHIP, Forbes, CKM, Tygodnik ABC, Uważam Rze, Uważam Rze Historia, Komputer Świat, oraz serwisy internetowe: kultura.pl, tvp.pl i empik.com. Autor licznych wywiadów prasowych podejmujących sprawy polityczne, społeczne, historyczne, gospodarcze i technologiczne.

Komentarze

komentarzy