Gdyby interesowała nas piłka, to zostalibyśmy piłkarzami

0
6

Niektórzy już pewnie widziali filmik z derbów Belgradu, na którym fani urządzają sobie ognisko na trybunach.

Dla wielu kibiców mecze między Crveną Zvezdą a Partizanem to, jeśli chodzi o wydarzenia na trybunach, jedne z najciekawszych wydarzeń sezonu. Obie drużyny w ostatnich latach mocno straciły na poziomie sportowym i trudno sobie wyobrazić w najbliższej przyszłości, by, jak Czerwona Gwiazda w 1991 roku, któryś z tych klubów został najlepszą ekipą Europy i świata. Jednak „odwieczna”1 walka Delije („Bohaterowie”, kibice Zvezdy) z Grobari („Grabarze”, fani ich przeciwnika) nie pozwala nudzić się tym, którzy w dniu meczu znajdą się na trybunach stadionu w Belgradzie.

Kiedy więc okazało się, że w trakcie mojego pobytu w Serbii na belgradzkiej Marakanie odbędzie się mecz obu drużyn, wiedziałem, że muszę się tam wybrać.

Na stadion wchodziłem lekko poddenerwowany. Bilet kupiłem u konika i do końca nie byłem pewien, czy nie zostałem przez niego zrobiony w, nomen omen, konia. Bilety jeszcze były i nie ryzykowałbym, gdyby nie specyficznie bałkańskie podejście pracowników stadionowych kas do punktualności. Chociaż sprzedaż miała zacząć się o 10, o 10.40 nie widać było żadnego kasjera. Jako że chciałem jeszcze pozwiedzać Belgrad, a bilet u konika był, „po cenie”, zaryzykowałem. Jak widać, opłaciło się.

Pierwsza połowa na trybunach była dość nudna, można się było zastanawiać – czy to na pewno te sławne Večiti Derbi? Owszem, śpiewy (zwłaszcza Grobari) były wręcz ogłuszające, a na pirotechnikę składały się nawet fajerwerki, jednak spodziewałem się czegoś mocniej zapadającego w pamięć.

Najbardziej zagorzali kibice Partizana znajdowali się na trybunie południowej, fani przeciwnika – na północnej. Niewiele mogę powiedzieć o najdroższej trybunie zachodniej, za to na wschodzie sytuacja wyglądała, dla polskiego kibica, dość dziwnie. Sympatycy obu drużyn stali obok siebie, często w barwach klubowych. Jeśli ktoś spodziewał się rozróby – mógł się zdziwić. Jeden chłopak kibicujący Partizanowi cały czas pokazywał obraźliwe gesty w stronę przeciwnika. Zadanie miał o tyle ułatwione, że środkowy palec lewej dłoni miał w gipsie. Żaden ze znajdujących się obok sympatyków Crvenej nie reagował i nie złamał mu dla symetrii palca drugiej dłoni.

Zobacz także  Wojwodina - (nie)bałkański kocioł

O tym, że jesteśmy na Bałkanach, przypominała tylko sytuacja na trybunie Grabarzy. Byli oni podzieleni na dwie, oddzielone sektorem buforowym i kordonem ochrony, grupy. Wszystko to jest wynikiem konfliktu między różnymi ekipami fanów Partizana. Trwa on od kilku lat i ostatnio skutkował m.in. wzajemnym obrzucaniem się racami podczas meczu z Czerwoną Gwiazdą, a także zabójstwem 20-letniego kibica.

Sektor buforowy dzieli dwie grupy kibiców Partizana

Jednak wydarzenia w drugiej połowie całkowicie zmieniły obraz widowiska. Około 50-tej minuty fani Partizana rozniecili ognisko, a kiedy straż pożarna ruszyła, by je gasić, na trybunach pojawiło się jeszcze kilka mniejszych.

Ogniska na Marakanie
Ogniska na Marakanie

Uwaga zarówno Grobari, jak i strażaków, skupiła się na pierwszym i największym z nich. Straciłem rachubę, ile razy zostało ono ugaszone i rozpalone na nowo, ale miało to miejsce przynajmniej pięciokrotnie. W pewnym momencie fani użyli flagi, by osłonić ogień przed strumieniem wody.

Fani Partizana chronią ogień przy pomocy flagi
Fani Partizana chronią ogień przy pomocy flagi

Ostatecznie ognisko paliło się do końca spotkania, które przedłużono o 10 minut. Chyba po to, by obie strony zachowały twarz, kibice nie podniecali szczególnie ognia, a służby porządkowe udawały, że go nie widzą. Tymczasem przed meczem przedstawiciel służb ochrony uznał, że niebezpiecznym narzędziem może być długopis, który trzymałem w kieszeni i którego nie pozwolono mi wnieść na stadion.

A sam mecz? Cóż – nie przyciągał wzroku. Crvena Zvezda wygrała 1:0 po kuriozalnej bramce samobójczej. Zresztą, gdybyśmy interesowali się piłką…

1Oba kluby powstały dopiero w 1945, a zorganizowane grupy kibicowskie i ich rywalizacja to czasy jeszcze późniejsze, stąd cudzysłów.Wróć.

Komentarze

komentarzy