Krzysztof Bosak – Zdarza mi się zjeść kebab

0
2714

A wyciek rozmów z Facebooka jednego z waszych czołowych przedstawicieli – co to było? Przypadek, atak hakerów czy – tak jak utrzymują osoby blisko z wami związane – wewnętrzne rozgrywki Ruchu Narodowego?

Kto tak twierdzi? To jakiś kabaret. Oczywiście nie było to przypadkowe w żaden sposób. Żeby wyeksportować wszystkie dane ze swojego facebookowego profilu, a użyto tej opcji, trzeba użyć funkcji, której nie da się użyć przypadkiem. Ona jest dość dobrze schowana w ustawieniach konta. Pakiet danych jest później przesyłany na konto e-mailowe. Tak więc mieliśmy do czynienia ze zdarzeniem kryminalnym. Nie wiem, kto za tym stoi, więc nie chcę spekulować. Natomiast nie bagatelizowałbym tego, bo to może spotkać także inne osoby.

W sumie nic wielkiego się nie stało. Straciliście jednego żołnierza, a wasi zwolennicy kolportujący plakaty „Kupując kebaba, osiedlasz Araba” dowiedzieli się, że szefostwo ma multikulturową dietę.

Też mi się czasami zdarza zjeść kebab i nie uważam tego za wielkie przewinienie.

No ale chwila, przecież Arabowie to ponoć zagrożenie dla naszej cywilizacji.

Gdyby mieli pojawić się tu w dużej ilości i mieliby to być wyznawcy jakiegoś fundamentalizmu muzułmańskiego, byłbym przeciw. Jeśli to mała grupa, mieszkająca od dawna, która ciężko pracuje, dzięki której w centrum Warszawy o każdej porze dnia i nocy możemy zjeść posiłek za uczciwe pieniądze, to nie widzę dużego problemu.

Ludzka twarz Ruchu Narodowego? „Jesteśmy dumnymi Polakami, jesteśmy narodem polskim”. Osoby z wami niezwiązane są zaniepokojone wizją wykluczenia z bycia Polakami.

Zupełnie niesłusznie. Myślę, że jeśli tutaj mamy do kogoś pretensje i chcielibyśmy rozliczać go z polskości, to zdecydowanie bardziej tych, nazwijmy ich tak, prawdziwych Polaków. A tak naprawdę Polskę mają głęboko gdzieś i to, co się dzieje z państwem, z kulturą, obyczajami naszego narodu, zupełnie ich nie obchodzi. To jest poważniejszy problem, a nie – jak powiedziałem – na razie dość skromne w Polsce mniejszości narodowe.

Zobacz także  Jacek Bartosiak - Azja i Pacyfik. O wojnie.

A co z ludźmi, którzy nie utożsamiają się z Ruchem Narodowym?

Mają prawo. Nie ma takiego obowiązku.

Czyli jak dojdziecie do władzy, nie będzie sprawdzania metryk?

Myślę, że całą tradycję endecką należy traktować jako jedną z możliwych opcji praktykowania patriotyzmu i zaangażowania obywatelskiego. Nikt z nas nie jest na tyle szalony, żeby próbować narzucić bliską nam tradycję polityczną i nam bliską postawę obywatelską wszystkim innym. My chcielibyśmy oczywiście dla tej postawy pozyskać jak najwięcej osób. Grupa, którą chcemy tworzyć, nigdy nie będzie silna, jeśli będzie się opierać na jakimś przymusie czy szantażu ideologicznym, a nie na dojrzałości i dobrowolności. Tak było przed wojną i tak jest teraz. Z niewolnika nie masz pracownika.

Kim właściwie jesteście, jeśli chodzi o poglądy gospodarcze?

Uważamy, że nie jest naszą rolą zamykanie się, jeśli chodzi o gospodarkę w tej czy innej doktrynie, ponieważ rzeczywistość ekonomiczna jest skomplikowana i realizacja interesu narodowego wymaga różnych narzędzi w różnych obszarach. Na przykład dla siły i rozwoju polskich małych i średnich przedsiębiorstw potrzebna jest wolność gospodarcza. Natomiast dla ochrony strategicznych sektorów gospodarki, takich jak energetyka, obronność, infrastruktura, potrzebna jest silna i starannie zdefiniowana rola państwa. Nie podzielamy zdania Pinocheta, by oddać ludziom z kapitalistycznej szkoły ekonomicznej stery polityki gospodarczej, a oni zrealizują w ciągu 10 lat założony program. Nie jesteśmy też w pozycji władzy peerelowskiej, żeby centralną polityką państwową ułożyć gospodarkę po swojemu. Jesteśmy w sytuacji, gdy polski rynek jest mocno spenetrowany przez kapitał zagraniczny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here