Krzysztof Grabowski – Cwaniacy kontra idioci

0
150

Rozmowa z Krzysztofem Grabowskim, autorem tekstów, muzykiem zespołu Dezerter.

Widzieliśmy się ostatni raz sześć lat temu, w czasie ciemnej epoki kaczyzmu. Byłeś wtedy bardzo zły, że Samoobrona z PiS robią straszne rzeczy, upadają wszelkie normy, formy itd. Jak oceniasz to z perspektywy czasu?

W sumie jedyne, co się zmieniło, to garnitury i retoryka. No i oczywiście zniknęli ludzie z Samoobrony. To, że ich nie ma, uważam za spory sukces.

Podziękowania należą się Kaczyńskiemu?

Nie sądzę, żeby to był jego plan. Po prostu tak się sytuacja rozwinęła, że nie było innego wyjścia. Przypuszczam, że gdyby wszystko poszło w nieco inną stronę, ludzie ci dalej byliby na świeczniku. Zresztą całkiem nie wyginęli. Ten typ polityka nadal można spotkać, choć w nieco innej formie, w innej postaci, w wielu partiach.

Palikot?

Palikot to inna bajka. To cwaniak polityczny. Jest biznesmenem i potrafi doskonale odnaleźć się niemal w każdym środowisku. To jednak inna kategoria polityka niż Lepper. Palikot, mimo że jest strasznym cynikiem, jest od niego kilka półek wyżej. Jakąś odrobinę ogłady to on jednak ma.

Nie masz wrażenia, że się po prostu skończył?

Łapie się ostatniej deski ratunku, czyli uderza w nuty czysto antykościelne. Nic innego już mu nie zostało. Z legalizacją marihuany raczej nie ma szans, zresztą w walce z Kościołem też mu raczej nie idzie, więc zaczyna się kręcić w kółko. Zobaczymy, co wymyśli na jesieni.

Wspomniałeś o ogładzie Palikota. To, co wyczyniał wokół Lecha Kaczyńskiego, to są niby te wyższe standardy niż w przypadku Leppera?

Nie chcę o tym rozmawiać tak szczegółowo, nie śledzę dokładnie tych wszystkich rozgrywek politycznych. Polska polityka bardzo się zradykalizowała, a winny jest nieustający konflikt Platformy z PiS, ciągnący się od momentu, kiedy nie potrafili się porozumieć po zwycięstwie PiS w wyborach w 2005 r. Wtedy wiele osób miało nadzieję, że wreszcie coś się ruszy, że wreszcie razem coś zrobią. Siła była duża, bo to dwie duże partie. Lustracji czy dekomunizacji już by po tylu latach nie przeprowadzili, ale mogli przynajmniej jakoś oczyścić atmosferę.

Polsce grozi faszyzm czy faszystami są wszyscy ci, którzy nie doceniają rządów PO?

Można też powiedzieć, że każdy, kto się nie zgadza z Kaczyńskim czy z narodowcami, jest lewakiem. Powstały dwa nowe epitety, którymi ludzie nawzajem się obrzucają. Są faszyści i są lewacy. I jest to znowu wynik tego konfliktu, który trwa od lat w polityce.

Czy ten „faszyzm” nie jest sztucznie pompowany przez system, żeby podzielić ludzi i ułatwić zamknięcie ust niezadowolonym?

Zobacz także  Piotr Ikonowicz - Walczymy o byt

Trudno powiedzieć, ale ja się z faszystami, którzy krzyczeli „Heil Hitler” i „Polska dla Polaków”, spotykałem wielokrotnie.

Ja też, ale to jest jakiś głęboki margines społeczny.

To jest jakaś konkretna schiza. Nie można być jednocześnie hitlerowcem i Polakiem. Moja rodzina ucierpiała w czasie wojny i ja, jak ktoś mówi, że jest faszystą, odpowiadam mu, że jest po prostu idiotą. Najgorzej jest, jeżeli młodzi ludzie przyjmują za dobrą monetę to, co im do głów wciskają politycy.

Brak wiedzy? Głupota?

Jedno i drugie. Zobacz, co zrobili ze szkołą. Totalna masakra. Stworzyli te debilne gimnazja, bo jakiś pan miał wizję, że to przed wojną było. Ale dziś mamy XXI wiek, inne realia. Po kiego grzyba nam coś, co było 70 lat temu. W rezultacie młodzi ludzie nie zdobywają dziś wiedzy, tylko wiadomości, które na drugi dzień już są nieaktualne. Nie uczą się po to, żeby się czegoś dowiedzieć o świecie, tylko po to, aby zdać egzamin składający się z odpowiedzi A, B, C, D.

Może to jakiś długofalowy plan ogłupiania mający na celu stworzenie masy bezmózgich proli?

Nie dorabiałbym do tego na siłę ideologii. To zwyczajna bezmyślność, indolencja władzy. Polityków nie interesuje społeczeństwo, ludzie potrzebni są im tylko w momencie głosowania. Cała reszta to załatwianie interesów partii. Każdej.

Co można z tym zrobić? Może dobrą opcją jest Kukiz i jego jednomandatowe okręgi wyborcze?

Kukiz z tym swoim pomysłem to też jest żart. Jak sobie pomyślę, że w Polsce miałaby o wszystkim decydować większość, czyli taka demokracja bezpośrednia, to chyba bym się musiał wyprowadzić.

Dlaczego?

A jakby wprowadzili obowiązkowe disco polo, bo większość lubi taką muzykę?

Bez przesady.

Myślę, że większość to idioci. Bałbym się takiej większości zaufać.

Skończeni idioci kontra cyniczne elity. Piękny obraz społeczeństwa.

Tyle tylko że tej elity nie ma. Dlatego nie widzę żadnych perspektyw na przyszłość, mamy sytuację takiego kompletnego zawieszenia. Bardzo ciekawe będą następne wybory.

Jeżeli do nich dojdzie.

Jakoś do nich dojdzie.

Coraz częściej usłyszeć można, że to nie takie pewne.

Zmienią konstytucję?

„W związku z narastającą falą przemocy, faszyzmu, ksenofobii i maszerującego do władzy Kaczora zawieszamy…”. Europa przecież przyklaśnie.

Nie sądzę. Myślę, że PO może nawet chcieć oddać władzę. W związku z tym, co robią, a właściwie czego nie robią, wygląda mi na to, iż mogą liczyć na to, że Jarosław, w ciągu powiedzmy roku, tak wkurzy naród, że PO znowu władzę odzyska w sposób bardzo zdecydowany.

Zobacz także  Wojciech Tomaszewski - Mat szachowi

Spójrzmy na to jeszcze z innej strony. Idzie załamanie, gospodarka dołuje, może dojść do konfliktu społecznego na dużą skalę. PO jest przestraszona, że w tej sytuacji może wygrać wybory. Chcą oddać władzę na chwilę przed krachem, żeby na kogoś, kto przejmie od nich ster rządów, spadł ten cały problem.

W Polsce jest tak, że jak partia czuje, że przegra wybory, to zwykle zostawia taką kupę tym następnym, że tamci po prostu nie są w stanie sobie z tym poradzić.

Masz na myśli dług publiczny?

Zasada jest taka: teraz wy się tym pomartwcie, a my będziemy Was krytykować.

Jak rozmawiam z PO-wcami, to oni są przerażeni, że ich PiS pozamyka do więzień.

Nie wierzę w rozliczenia pomiędzy politykami. Poza tym za co mają ich pozamykać?

Jak to za co? Za 400 mld długu, za dziurę budżetową, za Smoleńsk, za autostrady.

OK. Załóżmy, że Kaczyński ma rację, załóżmy, że Ruscy zestrzelili ten samolot, załóżmy, że ma plan gospodarczy. Dochodzi do władzy, no i co? Wypowiada wojnę Ruskim? Nie. Robi rewolucję w gospodarce? Nie ma szans. To nie jest wyspa, na której przyjdzie król i tupnie nogą. Czy rządzi PiS, czy SLD, czy Platforma, w gospodarce nie zmienia się prawie nic.

Jakbym słyszał Korwina.

Korwin jest jednym z nich. Jest politykiem. Też chciałby dostać władzę. Gdyby mu ją dać, to i tak nie zrobi tego, co zapowiada, bo nie ma takich możliwości. Nie ma takich narzędzi.

Zapominasz o wielkim idolu polskiej prawicy. Orbán zdobył władzę, ukrócił korporacje, spłacił długi w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, zrobił prawdziwą rewolucję. Czyli jednak można.

Można przystawić nóż do gardła i powiedzieć: cicho, bo teraz spłacamy długi, ale na dłuższą metę zobaczymy, co z tego wyniknie.

Jest 1989 r. Masz dzisiejszą wiedzę o ostatnich 20 latach. Na kogo byś głosował?

Nie było opcji, żebym zagłosował na PZPR. Ja do dzisiaj mam na nich mocne ciśnienie. Inna sprawa, że środowisko „Solidarności” zrobiło wszystkie możliwe błędy, jakie były do zrobienia. Natychmiast się pokłócili, podzielili i zaczęli nawzajem obrażać, zamiast zamknąć gęby na kłódkę, schować swoje urazy i próbować zreformować państwo.

To też nie było takie proste. Nagle się okazało, że część „Solidarności” to są byli komuniści. Te wszystkie Michniki nagle okazały się ziomkami generała, miast go powiesić.

Zobacz także  Dariusz Joński - W Polskę idziemy

Ja ten schemat widzę zupełnie inaczej. Myślę, że nie było żadnych powiązań. W moim odczuciu próba obrony komunistów ze strony Michnika i „Wyborczej” wynikała z tego, że im nagle się zrobiło dobrze. Mieli to, co chcieli. Mogli pracować tak, jak lubią.

Mieli to, o czym zawsze marzyli. Przejęli od komunistów władzę ideologiczną.

Nie mieli już powodu krytykować, bo im było już OK. Nie wiem, jakie ty masz wspominki za komuny, ale dla mnie Kuroń, Bujak, Frasyniuk, Michnik to byli najostrzejsi goście, jacy byli.

Jak dla mnie to spali u Moczulskiego w nogach.

Dla mnie KPN był zawsze sztywniacki, choć oglądałem ostatnio film o Moczulskim i bardzo pozytywnie się rozczarowałem. Fakt jest faktem, że byli bardzo odważni, ale to nie moja bajka. Ich program był taki mocno narodowy i za mało w nim było miejsca na wolność dla obywatela. A ja jestem zwolennikiem wolności jednostki, a nie, żeby państwo było silne i miało nade mną większą władzę.

Tymczasem liczba podsłuchów się zwielokrotniła. Komorowski podpisuje ograniczenie wolności zgromadzeń. Są plany ograniczenia wolności referendalnej, jesteśmy świadkami ograniczania swobód obywatelskich?

PO rządzi drugą kadencję. Poczuli się tak pewnie, że uważają, że im więcej wolno. Skoro im obywatele zaufali drugi raz, to znaczy, że w pełni popierają to, co robimy. Wielka pokusa dla polityków.

A ty twierdzisz, że oni chcą za wszelką cenę oddać władzę.

Nie za wszelką cenę, ale bardzo możliwe, że taki jest plan. Może to jakaś alternatywa. Mamy dług, ZUS leży, opieka zdrowotna leży…

Armia wyjechała…

Taka szkolona na wojnie armia ma dziesięciokrotnie większą siłę niż ta siedząca wyłącznie w koszarach. Akurat stworzenie armii zawodowej to chyba jedyna rzecz, za którą można Platformę pochwalić.

Spodziewałeś się więcej?

Spodziewałem się dużo więcej. Ale ja jestem nieufny w stosunku do polityków. Ja nie wierzę w ich zapewnienia.

Tak jak Tomek Lipiński, który nie wierzy politykom, ale nagrywa dla nich piosenki i odbiera ordery?

To jest trochę inna sytuacja. Też chcieli mi dać order.

I co? Nie wziąłeś?

Nie wziąłem. Jest mi niepotrzebny, bo właściwie za co? Za to, że piosenki piszę? Bez przesady. Gdyby to była nagroda ministra kultury i miałbym emeryturę z tego tytułu, to bym się zastanowił. Ale mam się łasić o order za walkę o wolność i demokrację? Bądźmy poważni.

Komentarze

komentarzy